PROLOG
Właśnie wybyłem z prawdziwego piekła. U Grega jest zawsze tak samo. Jeśli jest najebany równie mocno co jego kumple i on sam to szafa gra, a ptaszki ćwierkają. Jednak gdy zachowuję choć odrobinę przytomności, uciekam stamtąd przez 6 kolejką.
Po 3 próbach gwałtu wyskoczyłem z jego mieszkania przez okno (parter, na dole wygodny żywopłot).
Wczołgałem się w mojej bramie na trzecie piętro gdzie przez kilka minut walczyłem z zamkiem klnąc przy tym siarczyście. Gdy w końcu otworzyłem wrota do mojego azylu upadłem na kolana i ucałowałem podłogę. Nareszcie w domu!
Mój wiecznie napuszony kot (no chyba że przyniosę mu prezent) ukazał mi swe obrażone oblicze. Nie omieszkałem go pogłaskać po łebku i zabrać do kuchni gdzie zająłem się robieniem herbaty.
Z mruczącym kotem na kolanach usiadłem w starym fotelu popijając wrzątek. Spojrzałem na zegarek wskazujący godzinę 2;48 i aż jęknąłem zniechęcony. Jutro będę spał na zajęciach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz